danica maternity - odzież ciążowa

O mnie

danica maternity - odzież ciążowa

Poznaj mnie

Nazywam się Katarzyna Gancarz i jest mi miło powitać Cię w moim krawieckim świecie. Zainspirowana wielką modą, wygodą i elegancją, szyję niepowtarzalne ubrania dla kobiet w ciąży.  Fakt, że spotykamy się na tej stronie, mówi mi, że albo spodziewasz się dziecka, albo jesteś przyszłą babcią, ciocią czy koleżanką, która szuka prezentu. Bardzo dobrze trafiłaś. U mnie możesz kupić unikatową, klasyczną sukienkę, możesz ją do siebie dopasować i wybrać tkaninę lub kupić voucher dla bliskiej osoby. Jesteś ciekawa, jak działa firma Danica? Jak powstała, jakie problemy napotkała i jak się podnosi? Czytaj dalej, wszystko ci opowiem.

danica maternity - odzież ciążowa

Jak powstała firma Danica

Zaczęło się od ciąży mojej siostry. Zawsze była elegancka i takich ubrań szukała, gdy nadszedł czas na zakup odzieży ciążowej.  Okazało się, że to wcale nie jest łatwe. Miała do wyboru dżinsy, getry, bawełniane tuniki i elastyczne sukienki. Widząc jej desperackie poszukiwania czegoś w jej guście, uszyłam dla niej kilka sukienek ciążowych, łącznie z tą najważniejszą — ślubną. Wiedziałam jak to zrobić, bo krawiectwo było mi bliskie. Potem już wszystko potoczyło się jak śnieżna kula z wielkiej góry. Wymyśliłyśmy nie tyle biznes, ile zajęcie, które pokochamy. Zaistniała Danica Maternity. Przygotowania ruszyły pełną parą. Od razu chciałyśmy tworzyć ubrania skonstruowane dla ciążowej sylwetki, tak idealne, że mucha nie siada. Na pierwszy ogień poszły pomysły na modele i wybór konstruktora odzieży. Dalej, wiele wyczerpujących, ale bardzo przyjemnych dni spędzonych w dziesiątkach hurtowni na zakupach tkanin, rozmowy ze szwalnią i wreszcie przesyłka z odszytą pełną rozmiarówką. Równolegle powstawała strona internetowa i hulały sesje fotograficzne. Działałyśmy jak rozpędzona lokomotywa, której nie sposób zatrzymać.

Danica podczas pandemii

Kiedy nadeszła pierwsza fala Covidu, byłyśmy ze wszystkim gotowe. Tylko że akurat wtedy wszyscy zamknęli się w domach, w dresach. Przyszłe mamusie też. Nic w tym dziwnego. Która kobieta ryzykowałaby zdrowie swoje i dziecka? I która, w takiej sytuacji potrzebuje eleganckiej sukienki ciążowej? Żadna.

Nasza nowa strona ze zdjęciami pięknych sukienek nie miała szans na nabranie powietrza w płuca. Była, istniała, zbierała zachwyty i komentarze typu: „…jak się ten koszmar skończy, to kupię, bo cudna…”. Tyle tylko, że końca nie było widać.

Nie poddałyśmy się od razu. Walczyłyśmy, nawiązałyśmy współpracę z firmą promującą strony internetowe, próbowałyśmy rozszerzyć ofertę, odszywając kilka modeli z czystego jedwabiu i… leciałyśmy w dół.

Siostra urodziła córeczkę, wróciła do swojej pracy, zaczęła żyć własnym życiem. Porażka sprawiła, że w ogóle nie chciała słyszeć o Danica. Zostałam sama. Całkowicie. Bo i rodzina twierdziła, że to koniec i szkoda nawet grosza na jakiekolwiek działania. Mijały miesiące, kolejne fale pandemii. Zajęłam się studiowaniem copywritingu, pisałam artykuły i szyłam. Dlaczego szyłam? Dlatego, że to uwielbiam. To we mnie siedzi, tak samo, jak firma Danica. Nie mogłam pogodzić się z jej upadkiem. Jakoś za bardzo to bolało. Jak miało nie boleć? W szufladzie leżały doskonale opracowane wykroje, cudowne tkaniny spoglądały na mnie z półek w sklepach, a ja walczyłam ze sobą, żeby ich nie kupić. Bo po co? Niepotrzebny wydatek. Z tym że nie zawsze byłam twarda. Nie, nie! Często kapitulowałam i wracałam do domu z kuponem pięknej tkaniny. Brałam wtedy z szuflady wykrój i na jego podstawie kombinowałam inny model. Zmieniałam rękawy, dekolty, długość. Za każdym razem powstawał inny ciuch.

Nowa Danica

I wtedy mnie olśniło. Nie tak spektakularnie, że dzisiaj podskoczyła mi na głowie piłeczka, a jutro już działałam. Rozważałam to długo, zastanawiałam się. Przełom nastąpił w chwili, kiedy na Instagramie trafiłam na kurs o rozwijaniu swojej marki. O tym, jak ludzie zaczynają z nowymi firmami, jak podnoszą się po Covidzie. Pomyślałam sobie: „Wszyscy mogą, a ja nie? Dlaczego?”. I podjęłam decyzję, że zacznę od nowa. Tylko że inaczej.

Zrezygnowałam ze stałej kolekcji dostępnej od ręki na rzecz ubrań ciążowych stworzonych dla konkretnej osoby. Moim celem stało się nie tyle szycie, ile ubranie przyszłej mamy w coś, co nie będzie różniło się od jej wcześniejszych rzeczy. Każda pani w ciąży, która się do mnie zgłosi, będzie mogła wybrać sobie tkaninę i wzór oraz zmodyfikować wszystkie te elementy modelu, które nie wpływają na ciążową konstrukcję. Wskrzesiłam stare konto na Instagramie, zainwestowałam w nową stroną internetową z własnymi tekstami, kupiłam kilka tkanin  i uszyłam z nich nowe modele. Nie oznacza to wcale, że osiągnęłam już spektakularny sukces. Jestem na początku drogi, ale nowej drogi. Z nadzieją spoglądam w przyszłość i liczę, że razem z Wami uda mi się zadowolić przyszłe mamy i ubrać je tak jak tego oczekują.